• Daria Szarejko-Worobiej

Kiedy i jak zacząć planować ogród? 5 mitów na temat projektowania ogrodu, które słyszę od klientów.


Planując budowę lub kupno domu skupiamy się głównie nad jego projektem. Tym na co czekamy, to etap wykańczania. Zbieramy inspiracje, wybieramy meble i dodatki. Wyobrażamy siebie w tym domu, mieszkaniu choć jeszcze fizycznie go nie ma. Wyobrażamy siebie przed kominkiem w zimowe wieczory czy gotujących w kuchni marzeń. W końcu udaje nam się zrealizować mniej lub bardziej zakładane cele i wtedy okazuje się, że czegoś nam brakuje. Latem kominka nie rozpalamy a z kanapy nie mamy na czym oka zawiesić na zewnątrz. W idealnej kuchni szykujemy kolacje mając z okna widok na plac budowy, ogrodzenie, ulicę. Perfekcyjny apartament z przeszkleniami ukazuje nam szare pokrycie dachowe a mały ogródek przy mieszkaniu na parterze uniemożliwia kameralny wypoczynek. Gdzie popełniliśmy błąd? Nigdzie! Po prostu nikt nas nie uprzedził, nie uświadomił, jak ważne oprócz wnętrza jest zewnętrze. To integralna część naszego miejsca zamieszkania, przenikająca się z wnętrzami. Wydaje nam się, że projekt i wykonanie ogrodu to najmniej potrzebny wydatek. Pomijamy to w planach zakładając, że „kiedyś się zrobi” lub wręcz „samo się zrobi”!

W pierwszym roku, zazwyczaj, podejmujemy wyzwanie pt. trawnik. I szybko staje się naszą zmorą. Okazuje się, że aby był ładny trzeba go kosić co trzeci dzień jak nie częściej, a połowa rachunków to koszt wody do jego podlewania. Zauważam, że to wszystko często jeszcze bardziej blokuje domowników przed posiadaniem zorganizowanej przestrzeni ogrodowej.


Dlatego obalmy najczęstsze mity o projektowaniu, zakładaniu i utrzymaniu ogrodu.

1

„Żadnych roślin! Ledwo ogarniam trawnik.”

Skoro sama trawa pochłania tyle czasu i pieniędzy to co dopiero zorganizowany ogród. Otóż nic bardziej mylnego! Ludzie mają prawdziwego fioła na punkcie perfekcyjnie wypielęgnowanego trawnika. Gdyby rozdawano za to nagrody, mogłoby urosnąć do rangi sportu narodowego! Trawnik, po którym nie chodzimy, nie wypuszczamy psów, walczymy z każdym niepożądanym listeczkiem i tropimy krety.

Do tego stopnia, że nie mamy czasu aby nacieszyć się choć widokiem tej murawy sokoro już nawet chodzić po niej nie możemy… Tym do czego namawiam klientów to ograniczenie tak zwanego trawnika do minimum. Dlaczego tak zwanego? Ponieważ otwartą przestrzeń możemy obsiać innymi roślinami zadarniającymi, łąką, trawami ozdobnymi, lub nadal murawą ale ozdobną, niejednorodną. Zastanówmy się ile trawnika potrzebujemy i po co? Do leżenia na materacu, kocu czy leżakach, rozstawienia stołu na niedzielny obiad z rodziną? Wystarczy nam 20m2. „Ale co z resztą?!”, otóż… Nic! Aby leżeć w przyjemnym otoczeniu, lub mieć na czym oko zawiesić z domowych przestrzeni naprawdę wystarczy 20m2 trawnika.




Nie dajmy się skusić na piękne kwiaty dalii jeśli narzekamy na prace ogrodowe. Musimy zdecydować czego chcemy, może jakieś kompromisy? Te kwiaty na tyle nam się podobają, że jesteśmy skłoni poświecić się dla ich pielęgnacji? Karpy dalii co jesień wykopujemy z ziemi, osuszamy i przetrzymujemy w suchym ciemnym miejscu aż do wiosny. Nie zawsze się to udaje, ale praktyka i doświadczenie dają efekty.



Resztę można obsadzić drzewami i krzewami których pielęgnacja wymaga pielęgnacji najwyżej raz w roku, a przy odpowiednim doborze gatunkowym sporadycznego podlewania (oprócz początków gdy rośliny muszą być szczególnie zadbane aby się przyjęły). Trawnik jest naprawdę najtrudniejszy do utrzymania jeśli ma być idealny. Ponieważ wymaga systematyczności z dokładnością co do dnia a nawet godzin (pory podlewania, długość). Jak się dobrze uprzeć to krzewy czy drzewa poradzą sobie bez naszej ingerencji kilka lat. Oczywiście, już słyszę głosy sprzeciwu, ale uważam że ogród ma nam przede wszystkim przynosić radość. Jeśli prace przy przycinaniu co roku hortensji nas nudzą czy irytują, posadźmy krzewy, których kwitnienie czy pokrój nie jest zależny od corocznych zabiegów. Nikt nie powiedział, że ogród musi mieć trawnik, jeśli nie potrzebujemy takiego miejsca a lubimy po prostu obserwować rośliny bez bezpośredniego kontaktu – oddajmy przestrzeń naturze! Ogródek przy zabudowie szeregowej zamieńmy w małą ostoję dzikiej przyrody, ale zaprojektowaną tak aby cieszyła nasze zmysły oraz spełniała potrzeby ptaków, owadów czy małych zwierząt.

2

„Ogrodem zajmiemy się na wiosnę.”


Zachęcam do prac w ogrodzie na wiosnę lub jesień. Ale polegających na jego wykonaniu nie zaś dopiero projektowaniu. Wiele osób na wiosnę z przekonaniem mówi mi „teraz to masz pewnie ręce pełne roboty bo zimą to martwy biznes ogrody…”. A to właśnie zima byłaby świetnym czasem na zaplanowanie lub zlecenie zaprojektowania ogrodu tak abyśmy mogli się przygotować finansowo i logistycznie na jego wykonanie wiosną. Tym co proponuję klientom to etapowane prac, jeśli chcą się podjąć wykonania ogrodu samodzielnie. Projektując zimą, mogę rozpisać im plan tak aby był do udźwignięcia za parę miesięcy finansowo jak i fizycznie. Prace mogą trwać cały sezon, tak aby skończyć do kolejnej zimy.

Nasz ogród jesienią 2019. Tuż po przeprowadzce zamówiliśmy dwa duże drzewa z usługą sadzenia. Kosztowały ok 700 zł, postawiliśmy na solidny trzon przyszłej kompozycji sadząc podrośnięte egzemplarze. W tym roku przybyło kilka roślin oraz tymczasowo wysialiśmy łąkę kwietną oraz wysialiśmy warzywa. Nie ma co się śpieszyć, nawet ja potrzebuję czasu, pomieszkać aby opatrzeć się przestrzeni i zaprojektować własny ogród.


Niestety najczęściej właśnie na wiosnę, w okolicach kwietnia gdy supermarkety wystawiają kwitnące hiacynty, krzewy bukszpanowe i tym podobne zaczynamy w gorączce myśleć o ogrodzie. Szukanie na szybko projektanta często kończy się marnym efektem końcowym. Niewiele osób ma wolny termin więc zostaje nam zlecić to komuś bez polecenia, znalezionemu w internecie co gorsza chcącemu projektować na odległość bez wizji terenowej. Dodatkowo spada na nas w jednym momencie i koszt projektu ogrodu i materiałów do jego realizacji. Pamiętajmy, że na zaprojektowanie ogrodu chwilkę poczekamy. Materiał, na który składa się wypracowana po konsultacjach, zadowalająca nas koncepcja a następnie projekt wykonawczy z doborem gatunkowym, planem nasadzeń, materiałami - trwa kilka tygodni. Przeciętny ogród przy bliźniaku czy domu wolnostojącym to teraz powierzchnia ok. 200 - 500 m2. Praca architekta krajobrazu trwa wtedy ok. 1 miesiąca. Ale najlepiej dla naszego projektu byłoby, gdyby projektant miał komfort pracy dłużej. Dlatego namawiam do tego aby o ogrodzie pomyśleć już jesienią. Znaleźć odpowiadającego nam projektanta, który na spokojnie zaprojektuje nam ogród zimą abyśmy byli gotowi na wiosnę. To samo dotyczy ekip zakładających ogrody. Te lepsze mają terminy z kilkumiesięcznym wyprzedzeniem, w marcu czy kwietniu będzie zdecydowanie za późno aby zamówić na maj.

3

„Ile będzie kosztował wasz cały ogród?”

– „Udało nam się mega tanio, 3 000 zł i to z projektem wykonawczym!”


To co dla architekta jest oczywistym terminem, nie musi być zrozumiałe dla klienta. Projekt wykonawczy nie oznacza wykonania ogrodu. To co staram się zawsze tłumaczyć, to kolejność projektowania. Koncepcja ogrodu to pewien etap, na który tylko można się umówić z projektantem. Jeśli mamy smykałkę i zacięcie ogrodnicze oraz wyobraźnie może nam wystarczyć jako pomysł na ogród. Jednak najczęściej niezbędny jest etap kolejny czyli projekt wykonawczy. Polega on na uszczegółowieniu koncepcji ale w żadnym wypadku nie oznacza wykonania go przez projektanta w terenie. To nie jest duży błąd, jednak często prowadzi do nieporozumień dlatego opiszę krótko czym jest koncepcja i projekt wykonawczy. Więcej możecie dowiedzieć się czytając mój poprzedni artykuł o tym jak powinien wyglądać dobry projekt lub zaglądając do etapowania prac.

Koncepcja jest to pomysł, czasem są to dwie koncepcje, między którymi się wybiera, często kolorowa, dająca ogląd na kształt ogrodu, formy, przebieg ścieżek i lokalizacje elementów wyposażenia. Może być wzbogacona o przekroje jeśli jest to istotne dla ukazania idei, wizualizacje lub zdjęcia poglądowe. Wszystko to, co ma pomóc zrozumieć pomysły czy najistotniejsze formy. Gdy mamy wypracowaną i zaakceptowaną koncepcję, na jej podstawie architekt opracowuje projekt wykonawczy. Powstaje plan linearny, zazwyczaj czarno-biały z umiejscowieniem konkretnych roślin, drzew, krzewów, rabat, nawierzchni z numerami odsyłającymi do tabeli gatunkowej czy materiałowej. Tabela powinna posiadać nazwy polskie i łacińskie jak również liczbę projektowanych danych gatunków oraz uwagi. Te ostatnie są potrzebne szczególnie gdy projektowana roślina ma odmianę wskazująca np. na konkretny kolor liści, kwiatów, pokrój.





Klient nie musi się na tym znać, gdy w szkółce nie będzie tej konkretnej odmiany, sprzedawca może zaproponować inną. Adnotacja w tabeli, że w przypadku tej rośliny istotny jest kolor liści pomoże sprzedawcy zaproponować coś alternatywnego ale właśnie w danym kolorze.




Projekt wykonawczy pomaga też nam, własnoręcznie wykonać ogród. Jest instrukcją jak sadzić, gdzie oraz jak pielęgnować rośliny. Posiada opisy sadzenia wedle sztuki ogrodniczej, najnowszych zaleceń, posiadając tą wiedzę wiemy czego możemy oczekiwać od ekipy wykonującej ogród.

4

„Co to za projekt jak bez wizualizacji!”



Tym co ja preferuję to szkice rozwiązań oraz zdjęcia istniejących ogrodów posiadające podobne rozwiązania do projektowanych. Wizualizacje choć piękne, często są ograniczone formami dostępnymi w bibliotece programów komputerowych. Trzeba mieć na uwadze też to, że bardzo realistyczne i dopracowane wizualizacje wymagają drogich programów (koszt nawet kilkunastu tysięcy zł), ogromnej dodatkowej wiedzy, której nie zdobywa się w pełni a nawet w połowie podczas studiów. Rzadko jest to standardem opracowania gdy kupujemy projekt u projektanta pracującego samodzielnie. W pracowniach architektonicznych czy zajmujących się ogrodami są często oddzielne osoby na stanowisku do wykonywania tylko właśnie wizualizacji. Nie dajmy się zwieść pięknym prześwietleniom, latającym motylom, i soczyście zielonej trawie. To piękne obrazki ale mogą się nigdy nie zrealizować jeśli tak naprawdę proponowane drzewo ma zwarty pokrój a w rabatach nie ma roślin szczególnie zwabiających owady.


O ile wizualizacje architektury czy wnętrz mogą oddać realny wygląd o tyle z roślinnością już tak nie jest. Nie można przewidzieć całkowicie, ze stuprocentową pewnością jak będą wyglądały rośliny za kilka lat. Czy warunki będą im odpowiadały a już na pewno nie możemy założyć, że roślina sztuka w sztukę będzie identyczna jak na obrazku. Oczywiście jestem świadoma i widziałam naprawdę realistyczne, piękne wizualizacje zieleni jednak na takie programy i wyspecjalizowanych pracowników w tym zakresie mogą sobie pozwolić duże pracownie a nawet one często zlecają to na zewnątrz np. przy opracowaniach konkursowych.

5

„Jedynym i najlepszym rozwiązaniem na oddzielenie się od sąsiadów jest żywopłot,

najlepiej z Thuji.”



Ulubiona roślina w Polsce? Żywotnik czyli po łacinie Thuja. Jakiej rośliny najbardziej nie lubią architekci krajobrazu? Właśnie Thui! I tu nie chodzi o tą roślinę samą w sobie. To po prostu najprostsze co można zaprojektować a tak samo łatwe w wykonaniu jak kombinacja innych roślin. Aby oddzielić się od sąsiedztwa może posadzić wiele innych krzewów i drzew, niższych, wyższych równie dobrze nadających się na żywopłoty formowane. Do popularnych i mniej narażonych na choroby od Thuji są śnieguliczki, ligustry, laurowiśnia, graby, wiązy, buki. Oczywiście nie odpowiadają najważniejszemu podobno aspektowi czyli zimozielonej szacie. Cis czy jałowiec są zimozielone i bliższe naszym krajobrazom. Jeśli chodzi o przezierność bariery, odpowiednio poprowadzony i regularnie strzyżony żywopłot liściasty szybko stanie się prawdziwym murem nie do przedarcia nawet dla włamywaczy.

Zwróćcie uwagę spacerując po okolicy na posesje ogrodzone takim żywopłotem zimą. Zwarta, strzyżona bryła nawet w stanie bezlistnym dokładnie skrywa naszą prywatność. Dodatkowo błędem jest myślenie, że przycinać rośliny żywopłotowe powinniśmy gdy już trochę podrosną – „gdy będzie już co ciąć”. Nawet małe rośliny skracamy prawie o połowę tuż po posadzeniu, a potem regularnie na wiosnę lub częściej w zależności od rośliny, odważnie skracamy. Na przekór naszej logice, zarówno trawa jak i żywopłot szybciej się zagęści jeśli będziemy częściej i mocniej je skracać niż pozostawiać same sobie. Pamiętajmy też, że to nie jest jedyne rozwiązanie. Możemy na siatkę puścić pnącza jak winobluszcz, który wręcz błyskawicznie zazieleni nam granice a przepięknie się przebarwia na jesień.





Ciekawym przysłonięciem może być posadzenie brzozy pożytecznej, czy wiśni piłkowanej w odmianie kolumnowej i podsadzenie ich hortensjami, które idealnie przysłonią przestrzeń poniżej koron. Ich pielęgnacja owiana jest mitem trudności. Hortensje bukietowe przycina się raz w roku, na wiosnę. Jeśli nie chcemy w jakiś specjalny sposób ich formować, tniemy wszystkie pędy ok 30 cm nad ziemią aby corocznie cieszyć się krzewem pełnym kwiatów.








Dobrym rozwiązaniem jest kompozycja rabat gdzie górną warstwą zasłaniającą są korony drzew, niżej dopełniają je krzewy a jeszcze niżej byliny. Praktyczne bo zasłaniają kulisując na różnych wysokościach a i ciekawsze urozmaicenie w naszym ogrodzie.



Podsumowując! Wysoko wypielęgnowany trawnik jest najtrudniejszym do utrzymania elementem w naszych ogrodach w przeciwieństwie do odpowiednio zaprojektowanych rabat z drzewami i krzewami. Odpowiednio ukształtowana rabata przy granicy będzie ładniejszym i praktyczniejszym rozwiązaniem osłaniającym od sąsiedztwa niż popularne Thuje. Pamiętajmy też o tym, że projekt wykonawczy nie oznacza fizycznego wykonania ogrodu przez projektanta a wizualizacje nie są elementem gwarantującym dobry i profesjonalny projekt. Ale najważniejsze jest to aby nie zwlekać z planowaniem do wiosny jeśli to właśnie wtedy chcemy zacząć prace ogrodowe. Zacznijmy współpracę z architektem krajobrazu późną jesienią lub zimą aby na spokojnie zarezerwować ekipę zakładającą ogród na wiosnę lub przygotować się na samodzielne prace. Ten czas pozwoli też zapoznać się dobrze z projektem, spojrzeć na teren pod tym kątem, poczytać więcej o projektowanych roślinach. Cieszyć się z tego etapu tak jak z budowy domu czy wyposażania jego wnętrz. Pamiętajmy też, że hasło „wizualizacja gratis”, to często chwyt marketingowy nie stanowiący o jakości projektu samego w sobie! Jeśli za moją radą postanowicie nie zwlekać z projektowaniem ale nie stać was na projekt, pamiętajcie, że architekci krajobrazu tak jak inni specjaliści w branży okołoprojektowej, udzielają płatnych konsultacji. Taka alternatywa pomoże nam chociaż uporządkować pomysły, nada kierunek charakterystyce przyszłego ogrodu. Nie każdy musi znać się na roślinach, często nawet nie mamy pojęcia o możliwościach w doborze gatunków. Takie spotkanie może otworzyć nam oczy na niewyobrażalne wcześniej rozwiązania i podejście do naszej przestrzeni. Oczywiście nie ma co ukrywać, jest też testem dla projektanta. Jeśli boimy się mu zaufać z góry odnośnie projektu, takie spotkanie da nam ogląd jego wiedzy, podejścia do tematu oraz samej współpracy. Do dzieła!

0 komentarzy

Ostatnie posty

Zobacz wszystkie